Maksymy św. Ignacego na październik

1. „Jeśli w rozstrzygnięciu jakiej rzeczy znajdujecie trudność, jeśli się wahacie i na jedną i na drugą stronę; przez posłuszeństwo, do którego się należy uciec, kładźcie niepewności koniec i uspokajajcie się tym sposobem”. 

Jak strzelec odpowiednim narzędziem, tak ty zdaniem zwierzchnika pomaga sobie, jeśli się z celem nie chcesz minąć. Zawikłana doskonałości droga jest; jeśli cię posłuszeństwo, jakby nić Ariadny, po niej nie poprowadzi, to prędzej zbłądzisz, niż szczęśliwie do końca dojdziesz.

Przy wyniosłej i ciasnej ścieżce, jaką jest ta, która prowadzi do nieba, na prawo i lewo znajdują się przepaście. Szczęśliwi ci, których posłuszeństwo, jakby za rękę prowadzi! Ono swoich uchroni i od upadku i od wszelkiego innego niebezpieczeństwa.

Ci, co chcą być bardzo świętymi, często nader ciężko błądzą, to znaczy, że na wyniosłym miejscu o zawrót głowy nie trudno. Tu, kto pod swoim, nie pod zwierzchnika kierunkiem idzie, nieraz bardzo nisko upada. Drżyjcie stopy.

Na co się przyda pruć morza i wiatrom wystawiać się na pośmiewisko? Do portu nie dotrzesz, jeśli według polarnej gwiazdy okrętem nie pokierujesz. Własny twój sąd błędnym jest ognikiem – zwodzi.

 

2. „Gdy się wiele ciężarów nad siły gromadzi, ostrogi się tylko sposobią, nie wędzidło na konia nieoswojonego i nieujeżdżonego”. 

Nie gorliwość to, ale płochość przedsiębrać coś nad siły; pierwej trzeba spróbować, co barki umieść mogą, nim się do niesienia ciężaru zabierzemy: ugną się albo i całkiem skruszą, jeśliby chciały nieść więcej, niż mogą.

Jednym wysiłkiem zbytecznym człowiek się podrywa, choroby nabawia. Co to za świętość, komu się podoba, jeśli się raz wytężymy, aby przez całe życie nic albo bardzo mało robić? Przy umiarkowaniu trwałość. Rób mało, abyś wiele i długo mógł robić.

Bóg, któremu się staramy podobać, cały myślą i rozumem jest; płocha i nierozważna pobożność nie może mu się podobać. O ile przekracza miarę, o tyle traci na zasłudze. Gdy zbyt wre młode wino, rozrywa beczkę; nieumiarkowana gorliwość niszczy ciało.

Ten jest zbytniej gorliwości owoc, iż raz wysiliwszy się zanadto i wyczerpawszy, potem do niczego niezdolna. Struny bardzo wyciągnięte pękają: zdrowie nasze nie jest żelazne, łatwo się nadwyręża.

 

3. „Wiele robicie samą chęcią podjęcia pracy dla zbawienia dusz”. 

W rzeczach wielkich i świętych nawet chęci, jeśli są, bardzo powinny być cenione, zwłaszcza wtedy, gdy wykonanie dzieła nie zależy od woli chcącego. Jakże szczęśliwi jesteśmy, skoro samą myślą, samą gotowością podjęcia pracy bogacimy się w zasługi!

Więcej Bóg cieszy się naszą chęcią, niż wykonaniem, bardziej naszą wolą, niż rzeczą samą; stosownie do tamtej, nie do tej nagrodę nam przeznacza.

Jeśli nie masz sposobności pozyskiwania dusz niebu, to miej chęć, żyw pragnienia; nigdy i nigdzie, ani miejsce, ani czas tego cię nie pozbawi. Tym sposobem nawet maluczcy wyjść na Apostołów mogą.

Gdyby chciwcy samą wolą mogli złoto gromadzić, jakież by bogactwa w krótkim czasie nagromadzili! Wstyd nam, wstyd nam, wstyd wielki, jeśli w gromadzeniu skarbów wiecznych jesteśmy leniwszymi! Bóg zważa na chęci, na pragnienia.

 

4. „Tak do zrozumienia jak i pozyskania darów Ducha Świętego, życie przykładne o wiele jest lepsze od nauki”.

 Słabymi są i niewiele znaczącymi nauki, owoców duchownych nie wydają, bezsilnymi są i martwymi, jeśli życia i rześkości z ducha nie nabiorą. Doczesną korzyść przynoszą, ale gdy idzie o wieczną, próżna nadzieja.

Ach! Jakże błądzimy, uczonych szukamy, gdzie by szukać należało pobożnych, dlatego tak rzadki i prawie niewidzialny dla dusz pożytek, że za wiele przyznajemy nauce. Tego tylko poważamy, tego cenimy, który się niepospolitą nauką zaleca.

Tymczasem nieraz się zdarza, że ktoś głęboko myśli, widzą i zdolnościami celuje, wymowny jest, biegły we wszystkim i przebiegły, ale do nawracania dusz całkiem niesposobny.

Dzielniej nad miecz obosieczny przenika duszę Duch Święty (Żydów 3,12), potężniej nad piorun usuwa wszelkie zawady pobożność; dokąd chce, tam się dostaje, co chce, wyjednywa – cuda czyni.

 

5. „Sposób dopomagania bliźniemu bywa różny, ale uskutecznia się także dobrymi chęciami i modlitwami”. 

Gdzie nie mogą ręce, tam sięgają chęci, te żadną zaporą, żadną przestrzenią, żadną czasu trudnością powstrzymać się nie dają od zamierzonego celu. Przestrzeń, której by nogi z powodu przepaści nie podołały, chęci przebiegną w momencie.

Jeśli do odległych, zamorskich krajów dostać się nie możesz, to nie uskarżaj się tak bardzo, sposobem łatwiejszym, chęciami drogę odbywaj, wiele wkrótce i bez wielkiego trudu zasług sobie zgromadzisz.

Aby jednak chęci nie były czczymi, dodawaj im wagi modlitwą gorącą, aby, skoro sam nie możesz, Bóg dał innym łaskę zyskiwania dusz czynem. W ten sposób wiele bardziej twojej pobożności, niż trudom tamtych zawdzięczać będziesz swoje nawrócenie.

Chęci jednak opieszałe, mdłe, owocu nie przynoszą, wieńca się za nie nie spodziewaj; co innego chwilowa zachcianka, a co innego silna wola: pierwsza jest przemijająca, druga stałym miłowaniem. O tę drugą się staraj, chęci twoje, zamiary, pragnienia do tej drugiej ponoś.

 

6. „Idźcie i świat zapalcie cały”. 

Jeśli mniejsza, niż w ogniu, jest Apostoła gorącość, to nie wystarczy, aby zlodowaciałe ludzkiej serca rozgrzała. Na roztopienie żużla, na skierowanie żelaznych sercu ku dobremu, potrzeba ognia, łagodniejszym środkom nie ustąpi zło zastarzałe.

Prędko robi się zimno, gdzie nie ma ognia. Wytrwałości w oczyszczaniu świata potrzeba, jeśli na niej zbywa, w brakach pozostanie, do dawnych nowe z dniem każdym przybywać będą. A skądże się weźmie takie ciepło, jeśli w domowym ognisku nie żywimy ognia?

Świeci ogień i grzeje: podobne są obowiązki Apostoła; dwojakim mianowicie sposobem poprawiać należy świat, przepowiadaniem słowa i okazywaniem czynu. Kuleje gorliwość, jeśli jednego z nich nie dostaje.

Cały świat w złu jest pogrążony, dotąd goreje, jak Sodoma, i nie inaczej ten ogień się zagasi, tylko innym ogniem, ale silniejszym. Gdzie złość ludzka bardzo wezbrała, tam niech twoja troskliwość będzie szczególną, niech się stara wszelkimi siłami o wykorzenienie złego.

 

7. „Na kim ciąży taki obowiązek służenia Bogu, jak na was, z tego służby i pracy zwykłej Bóg nie jest zadowolony”. 

Kto się do wielu rzeczy zobowiązał, ten lada czym swej powinności zbyć nie może; dopóty będzie w długu, dopóki nie spłaci aż do ostatniego szelążka. Za wielkie dary wielkiej oczekuje się wdzięczności.

Kogo Boża łaska na wysokim umieściła stanowisku, to zobowiązała go tym samym do wielkich czynów. Innych małą ofiarą Bóg się zadowala, nawet kubek zimnej wody nie zostawi bez nagrody (Mt 10,42), ale od ciebie oczekuje ofiary sto razy większej.

Kto chce być naśladowcą Chrystusa, ten słabymi wysiłkami i małymi krokami wielkich jego śladów nie zapełni. Tak doskonały pod każdym względem oryginał, poprawnego w kopii wymaga pędzla, jeśli zamiast obrazu nie chcesz przedstawić jakiejś mazaniny.

Miejsca świętość, środków dostatek, łask obfitość, pobożnych, wśród których żyjesz przykłady, są tyloma dla ciebie bodźcami, do wielkich czynów cię zachęcającymi. Wstydź się swej gnuśności.